NAJŚWIĘTSZA MARJA PANNA PŁACZĄCA
Wspólna modlitwa przed obrazem NMP Płaczącej na pamiątkę cudu łez odbywa się każdego trzeciego dnia miesiąca.  Prowadzą je pielgrzymi z różnych parafii. Do tej modlitwy została zaproszona nasza parafia, która poprowadzi czuwanie przed obrazem Matki Bożej 3 czerwca.
Modlitwa rozpoczyna się o godz. 19:00 od Mszy Świętej, której będzie przewodniczył  ksiądz Biskup a zakończy się  Apelem Jasnogórskim i indywidualnym kapłańskim błogosławieństwem.
Osoby chętne na wyjazd proszę o zgłaszanie się do księdza proboszcza Andrzeja Walencika.

HISTORIA.

Cuda wciąż się zdarzają

Od tamtych wydarzeń mija niemal 60 lat. Naocznych świadków coraz mniej, ale pamięć o tym co wydarzyło się w lubelskiej katedrze w lipcu 1949 roku wciąż trwa. W tym roku, podobnie jak w latach poprzednich, 3 lipca do katedry przyjdą tłumy by czcić Matkę Bożą, która tutaj płakała.

O tych wydarzeniach powszechnie mówi się „cud lubelski”, choć oficjalnie samego zjawiska łez, jakie pojawiły się na obrazie Matki Bożej Kościół za cudowne nie uznał. Jednak w specjalnym liście z lipca 1949 roku biskupi zaznaczają, że liczne pielgrzymki, nawrócenia, spowiedzi i uzdrowienia z pewnością są cudownym znakiem działania Bożej łaski. Kolejne lata potwierdziły wagę lipcowych wydarzeń. W 1988 roku obraz Matki Bożej Płaczącej, jak zaczęto go nazywać, został ukoronowany papieskimi koronami, a sam papież Jan Paweł II, nie tylko modlił się przed nim, ale i przy różnych okazjach przywoływał wydarzenia z Lublina. Po dziś dzień przed obrazem Matki Bożej gromadzą się wierni wypraszając ciągle nowe łaski.

Zapłakała

3 lipca 1949 roku to była niedziela. Diecezję obejmował właśnie nowy biskup Piotr Kława. Po południu około godziny 16.00 przed obrazem jak zwykle modlili się ludzie. Wtedy to siostra zakonna Barbara Sadowska zauważyła zmiany na twarzy Matki Bożej. Pod prawym okiem Maryi widoczna była łza. Zawiadomiła o tym kościelnego Józefa Wójtowicza, który wspomina „Myślałem sobie, że się babom przewidziało i poszedłem sam. Zobaczyłem, że tak jest. Wróciłem do zakrystii i powiedziałem o wszystkim ks. Malcowi”. Inne osoby w katedrze także zauważyły zjawisko. Zaczęto się głośno modlić. Wieść o łzach na obrazie lotem błyskawicy rozeszła się po mieście. Ze wszystkich stron nadciągali ludzie, tak, że wieczorem nie można było zamknąć kościoła ze względu na napływający tłum.

Badanie

Poinformowane o wszystkim władze kościelne przypuszczały, że to naciek wilgoci usadowił się akurat w tym miejscu. Katedra była bardzo zniszczona podczas wojny i trwał w niej remont. Wilgoć wydawała się więc naturalnym wytłumaczeniem. Jednak kiedy zdjęto obraz ze ściany okazało się, że od spodu jest suchy i o wilgoci nie może być mowy. Powołano specjalną komisję do zbadania cieczy. Jednak ówczesne metody badawcze nie pozwoliły jednoznacznie określić co to jest, gdyż substancja na obrazie nie reagowała z żadnym zastosowanym odczynnikiem chemicznym. Stwierdzono tylko z całą pewnością, że nie jest to krew ani łzy, ale z dużym prawdopodobieństwem mówiono o płynie limfatycznym czyli substancji żywego organizmu.

Reakcja władz

Wierni jednak nie potrzebowali badań. Na własne oczy widzieli zjawisko, doświadczali wielkiej bliskości Boga, nawracali się, często spowiadali po wielu latach. Ówczesne władze absolutnie nie mogły sobie pozwolić na uznanie jakichś nadprzyrodzonych zdarzeń w katedrze. Oskarżyły kościół o mistyfikację a prasa pisała o ciemnogrodzie i zacofaniu ludzi, którzy wierzą w takie cuda. Urządzano w zakładach pracy specjalne masówki, na których przekonywano, że cud został sfabrykowany przez księży. Ludzie jednak wiedzieli swoje. Do katedry zaczęły napływać pielgrzymki z całego miasta, a wkrótce i z całej Polski. W związku z tym Lublin odcięto od świata. Nie sprzedawano biletów, zatrzymywano pociągi, a na rogatkach miasta ustawiono straże. Kiedy i to nie pomogło zaczęły się aresztowania.

Łapanka

Do najpoważniejszego starcia doszło 17 lipca, gdy na placu Litewskim zorganizowano wiec rządowy. W tym samym czasie w kościele kapucynów trwała Msza święta. Teksty liturgii splatały się z przemówieniami partyjnymi. Zaczęły się przepychani. Katolicy śpiewali „My chcemy Boga”, a przez megafony skandowano hasła „precz z klerem”. Pośród ludzi krążyli tajniacy UB znacząc kredą ubrania najbardziej aktywnych katolików. Kiedy ludzie się zorientowali zaczęli uciekać, jednak milicja zamknęła centrum tak, że trudno było się wydostać. W bocznych uliczkach stały ciężarówki na które ładowano zatrzymanych. Sceny z 17 lipca w Lublinie nie różniły się niemal od hitlerowskich łapanek.

Pokazowe procesy

Aresztowanych rozwożono po różnych komisariatach. Cele były niewielkie ciemne i wilgotne zupełnie nieprzystosowane do przetrzymywania tam ludzi. Często wcześniej trzymano tam węgiel. W małych pomieszczeniach było kilka desek, „szczęśliwcy” mogli liczyć na dwie prycze na kilkanaście osób. Po kilku dniach większość zatrzymanych przewożono do więzienia na lubelskim zamku. Jednak i tu było niewiele lepiej. Zasadnicze odbywanie kary zaczynało się po procesie sądowym. Te jednak nie dość że odbywały się nieuczciwie to jeszcze nie dano oskarżonym możliwości kontaktu z adwokatem. Pierwszy proces „cudaków” jak nazywano zatrzymanych w związku z cudem, miał miejsce 20 sierpnia 1949 roku. Wybrano 15 osób spośród aresztowanych. Sprawa odbywała się w Sądzie Grodzkim. Zatrzymani oskarżeni zostali o udział w zbiegowisku publicznym i czyny chuligańskie wobec funkcjonariuszy MO. Zarzuty nie wydawały się groźne. Wszystkich oskarżał prokurator Ryszard Nafalski, który ku zaskoczeniu wszystkich domagał się najwyższego wymiaru kary ku przestrodze dla innych. Jednym z dowodów na wyjątkową brutalność zatrzymanych był milicjant z ręka na temblaku w gipsie, który twierdził, że podczas aresztowania jedna z osób tak dotkliwie go pogryzła. Wszystkie osoby biorące udział w tym procesie otrzymały od 10 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Bardzo wysoką cenę przyszło zapłacić tym, którzy przyznawali się do wiary. Pomimo represji ludzie przychodzili do katedry modlić się przed obrazem Matki Bożej. Przychodzą tam do dziś. To miejsce szczególne, gdzie wciąż wierni wypraszają nowe łaski i dziękują za otrzymane.

Agnieszka Gieroba      

Za: archikatedra.kuria.lublin.pl



 
Drodzy Parafianie, Szanowni Goście!
Serdecznie dziękuję wszystkim osobom i instytucjom, którym stan kościoła leży na sercu i swoimi działaniami wspierają Parafię. Pragnę bardzo gorąco podziękować Wszystkim Darczyńcom za dokonane wpłaty.Liczę nadal na Państwa pomoc i wsparcie.
Bóg zapłać!
Proboszcz parafii ks. Andrzej Walencik

 

Parafia „Bożego Ciała”
ul. Powstańców 10
24-340 Józefów nad Wisłą
BS 24 8729 0000 0000 1283 2000 0010
                                                             

NASZ PATRON ŚW. ANTONI
                                 
W KAŻDĄ II NIEDZIELĘ MIESIĄCA O GODZ. 11.30 ODPRAWIANA JEST 
MSZA ŚW. ZA WSTAWIENNICTWEM  ŚW.ANTONIEGO.
NAJBLIŻSZA MSZA ŚW. 11 marca.
Św. Antoni został przyjęty w poczet Świętych już rok po swojej śmierci. O szybkiej kanonizacji zadecydowały liczne cuda i łaski, jakie wierni otrzymali za wstawiennictwem św. Antoniego. Św. Antoni posiadał dar uzdrawiania, bilokacji, czytania w ludzkich sumieniach. I dzisiaj zdarzają się cuda – trzeba tylko wierzyć i prosić o wstawiennictwo świętego Antoniego – jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą – to Bóg uczyni znak. Na ołtarzu  wyłożone są karty i skarbona na składanie naszych intencji oraz widokówki z modlitwą do św. Antoniego, które możemy wziąć za dobrowolną opłatą wrzuconą do skarbony. Kartkę z prośbami można wypisać i w domu, ale koniecznie czytelnie, w miarę możliwości drukowanymi literami.

MODLITWA:
Ufni w Twoją świętą przyczynę i przemożne zasługi, polecamy się tobie, święty Antoni, prosząc gorąco, byś wejrzał na nas, wzywających twej pomocy i opieki. Spójrz na te prośby przeróżne, które ci z całą ufnością przedstawiamy i zapisz je głęboko w twym sercu, byśmy mogli otrzymać to wszystko, o co przez wstawiennictwo twoje u Boga, błagamy.
Pozwól nam należeć do liczby tych, których ty szczególnie miłujesz i ochraniasz, abyśmy mogli we wszystkich potrzebach naszych znajdować w tobie ucieczkę. Bądź pomocą naszą i pociechą, i nie ustawaj nigdy w hojności swojej opieki nad nami. A wśród przeróżnych łask i dobrodziejstw wyproś nam u tronu Bożego i tę ostateczną łaskę wytrwania, byśmy się mogli dostać do nieba i tam, razem z Tobą, wysławiać na wieki miłosierdzie Boże. Amen.


UWAGA! WAŻNA INFORMACJA! 
 
W ZWIĄZKU Z WYPEŁNIENIEM WSZYSTKICH WARUNKÓW PROJEKTU UNIJNEGO, W KTÓRYM UCZESTNICZYŁA NASZA PARAFIA, A JEDNYM Z NICH JEST ODWIEDZANIE STRONY INTERNETOWEJ „KAZIMIERZ DOLNY ORAZ WYBRANE ZABYTKI POWISLA LUBELSKIEGO” PROSZĘ O ODWIEDZANIE

PORTALU INTERNETOWEGO:
  www.zabytki-powisla.pl 
/kliknij w podany adres/  

Wejdź i obejrzyj piękne, zabytkowe kościoły biorące udział w projekcie unijnym „Kazimierz Dolny  oraz wybrane zespoły zabytkowe Powiśla Lubelskiego- renowacja i ochrona dziedzictwa. Odbądź wirtualny spacer i poznaj  tajemnicze historie  związane z wybranymi  obiektami sakralnymi.  
Wśród nich znajduje się nasza świątynia pw. „Bożego Ciała” w Józefowie nad Wisłą.